„Bądź ambitny, nie stój w miejscu”

Axidus1„Adios” to było jedyne hiszpańskie słowo, które znałem gdy w roku 1981 zostałem trenerem klubu Real Saragosa. Był on moim pierwszym zagranicznym klubem. Trzy tygodnie po moim odejściu z Ajaxu, przeniosłem się do Hiszpanii, co za tym idzie nie miałem kompletnie czasu na jakiekolwiek przygotowania. Jednakże ani na moment nie miałem wątlpliwości co do podjętej decyzji. Dostałem propozycję wyjazdu i postanowiłem skorzystać z okazji.  Wydawało mi się to świetnym pomysłem, aby móc pracować za granicą. Dlatego postanowiłem zrobić co w mojej mocy, aby mój plan się powiódł.

Przez pierwsze dni pracowałem z tłumaczem, co niestety nie dzialalo zbyt dobrze. Zacząłem więc wszystko robić sam.  Na początku rzecz jasna miałem spore trudności z językiem. Polecenia wydawane rękami i nogami okazały się w miarę skuteczne.  W świecie piłki nożnej można się wyjątkowo szybko porozumieć. W piłce nożnej chodzi o to, aby stworzyć drużynę, oraz utrzymać jej ducha. Można to w bardzo łatwy sposób porównać ze światem biznesu.

Gdy przebywałem w Zaragoza, starałem się bardzo, żeby wszystkiego się nauczyć. Codziennie kupowałem gazetę i dosłownie ją literowałem. Starałem się również oglądać jak najwięcej hiszpańskiej telewizji. Na szczęście, mam w miarę spory talent do nauki obcych języków. Gdy po trzech latach zaprosił mnie na rozmowy Real Madryt, było to już dla mnie wyjątkowo proste.

Nigdy nie można bać się popełnienia błędów. Ludzie doceniają Cię, jeśli się starasz nauczyć ich języka.  Niezależnie w jakim kraju pracujesz, czy to Hiszpania, Szwajcaria, Meksyk, Turcja, Trynidad, lub Polska. Równie istotne jest, aby wiedzieć na temat danego kraju odrobinę więcej. W każdym kraju, gdzie rozpoczynałem pracę, czytałem historyczne opracowania. W czasach gdy zaczynałem w Hiszpani, era Franko była zakończona, lecz ślady starego systemu wciąż były wszędzie widoczne. Strażnicy Guardia Civil byli jeszcze przez kilka lat obecni na ulicach. Mieszkańcy musieli stopniowo przyzwyczajać się do wolności.

W Polsce najbardziej zauważyłem lukę pokoleniową pomiędzy starszymi ludźmi, którzy sie wychowali w ramach komunizmu, oraz młodzieży, która już nie pamiętała o tych czasach. „Stara gwardia” w polskiej piłce nożnej jest dosyć pasywna. Większość wychodzi z założenia, że „lepiej nic nie mowić i  siedzieć cicho, to na pewno będę miał pracę”. Natomiast sami piłkarze byli chętni, ciekawi, oraz gotowi do nauki. Fantastycznym okazało się ich trenować, oraz szkolić. Współpraca z młodymi ludźmi  w każdym wypadku jest zachwycająca. W moim zawodzie odbierałem to jako przywilej.

Najlepsze wspomnienia moich lat spędzonych za granicą mam z Hiszpani, Trynidu, oraz z Polski. Hiszpanie są jak otwarta książka, nie potrafią udawać. Tak jak na przykład w Realu Madryt, gdy co tydzień miałem na karku sto tysięcy ludzi, co mnie najbardziej cieszyło. Te ich wszystkie emocje, ten cały południowy temparament. W Cariben trafiałem przeważnie na wesołych, porządnych, oraz optymistycznych ludzi. Życie toczące się na ulicy, muzyka, ładna pogoda – wtedy wszystko innaczej się układa. W Polsce jest zupełnie inaczej. Tam musisz zmierzyć się z pewną powściągliwością, oraz dystansem. Każdy wpierw chce przekonać się z kim ma do czynienia. Ja sam bardzo dobrze to rozumiem.

Historia nie obeszła się z Polską zbyt przyjaźnie. Granice dosłownie są wciąż przesunięte i ludzie wciąż to odczuwają. Kiedy już lód się przełamie, będzie tam można normalnie funkcjonować.  W przeciwieństwie do tego co ludzie myślą, Polska to piękny kraj. Piękne miasta, oraz piękna natura. Rownież fajni ludzie.

Miałem piękną karierę. Zawsze świadomie wybierałem pracę za granicą. Zamiast zostać przy kilku klubach w holenderskiej ekstraklasie, wolałem mieszkać, pracować, oraz żyć w innych krajach i poznawać ich kultury. Rozumiem młodych ludzi z Polski, którzy przyjeżdżają do Axidus w poszukiwaniu lepszej przyszłości. Ci ludzie się nie boją i korzysztają z szansy. Chcą w życiu więcej osiągnąć. Bardzo dobrze. Pokaż ambicje i nie stój w miejscu, to moja rada.

Jako mały chłopczyk z Rotterdamu często stałem w porcie i oglądałem ogromne statki. Przypływały one z całego świata i było to dla mnie niesamowite. Była to swego rodzaju sugestia wolności, która już wtedy najwyraźniej coś we mnie wzbudzała.